niedziela, 8 listopada 2015

Światło, którego nie widać - Anthony Doerr


         Saint-Malo to miasto znajdujące się we Francji nieopodal morza. Otoczone murem obronnym z pięknymi kamiennymi budynkami i ludźmi na długo zapadającymi w pamięć; życzliwymi i chętnymi do pomocy. W takim właśnie miejscu przyszło żyć Marie-Laure wraz z ojcem, stryjem oraz służacą madame Manec. Niczym szczególnym by ta historia nie była gdyby toczyła się tym torem. Jednak dziewzyna jest niewidoma, a każde z nich musi żyć w czasach drugiej wojny światowej. 
          Do Saint-Malo trafia także żołnierz z domu dziecka o imieniu Werner. Spróbuje on odkryć drugie dno tego, co go otacza. Czy jednak da radę?
          Trzeba przyznać, że napisanie książki to nie jest takie hopsiup i w dziub. Oj nie nie! To wymaga czasu, bo powieść napisana w trzydzieści minut na pewno się nie sprzeda i wyjdzie z tego tylko zmarnowany papier. Trwająca dziesięć lat podróż ze Światełm, którego nie widać przysporzyła autorowi nagrodę Pulitzera, którą ( gdyby nie mój niski wzrost ) wręczyłabym mu ze łzami w oczach.
Mózg jest pogrążony w całkowitej ciemności, to oczywste, dzieci – mówi. Unosi się w czaszce w przejrzystej cieczy w zupełnym mroku. A jednak tworzy wyobrażenie świata, w którym istnieje światło, barwy i ruch. A zatem, dzieci, jak to się dzieje, że mózg, który nie zna światła, potrafi stworzyć świat pełen światła?
          Im dłużej myśli się nad powieścią, tym bardziej jest ona wiarygodna i więcej osób ją docenia. Bohaterowie jak i każde wydarzenie wydaje się z góry zaplanowne co działa tylko na korzyść. Anthony Doerr na podstawie historii znanej z kart naszych podręczników stworzył niezwykłe tło dla barwnych i osobliwych postaci wciąż zaskakujących czytelnika. Na prawdę ciężko jest temu zaprzeczyć. 
          Oczywiście najlepiej wykreowani zostali główni bohaterowie - każde z nich mający własny świat, nie patrzący tylko na czubek własnego nosa, martwiący się, co będzie jutro. Najbardziej podobało mi się, że nie musieli się oni koniecznie znać! Zazwyczaj jest tak, że jeśli bohaterów pierwszoplanowych jest dwójka to muszą oni znać się albo od dziecka albo co najmniej od pierwszych stu stron powieści. Tu było na odwrót - spotkali się oni praktycznie na jej końcu, co po prostu rozbiło mnie na kawałki. 
Jesteśmy myszami, a niebo roi się od jastrzębi – myśli Marie-Laure.
          Jak wspominałam nie jest to książka, która zanudzi monologami na temat historii i innych takich * mnie do tego zachęcać nie trzeba, mówi przyszła historyczka *. Jest ona tylko tłem, które pozwala bohaterom wtopić się w jej bieg. Dzięki temu Światło, którego nie widać nie daje dojść do głosu nudzie; mimo tak wielu stronic. 
          Światło, którego nie widać stwarza niesamowitą atmosferę podczas jej czytania. Od pierwszych stron stoimy na brukownej ulicy bombardowani ostrzegawczymi ulotkami z jeszcze świerzą farbą oraz krzykami ludzi z powodu napadów. Język autorka ma w sobie pewien rodzaj magii. Czytając zwykłe słowa łzy same napływają do oczu, a ręce pocą sie, bo tak bardzo chcą już znać zakończenie.
– Ciągle wierzysz, że posiadasz własne życie, Wernerze. Właśnie na tym polega twój problem
          Jak dla mnie Światło, którego nie widać to powieść tak niesamowita, że trudno jest wyjść z domu i żyć poprzednim życiem po jej zakończeniu. Uczy nas jak wielką brutalność widział świat w latach drugiej wojny światowej i jak wiele kosztowało tamtejszych ludzi wyjście na ulicę. Przez towarzyszenie bohaterom miałam wrażenie jakbym tę ksiażkę czytała całe swoje życie. Od narodzin, aż do tej chwili. W dodatku ta okładka... Saint-Malo przed mrugnięciem Boga. 

Tytuł: Światło, którego nie widać
Tytuł oryginału: All the Light We Cannot See
Autor: Anthony Doerr
Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński 
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 635
Ocena: 10/10

Za niesamowite przeżycia związane z tą ksiażką 
serdecznie dziękuję wydawnictwu Czarna Owca!

Snapchat: Drakonka

22 komentarze:

  1. Tyle osób poleca, tyle osób zachwala... przeczytam, obiecuję. Kiedyś. Kiedyś się w niej zakocham. Ale czy jestem gotowa na ogromnego kaca książkowego? Nie wiem.
    Świetna recenzja, kochana :*
    Zapraszam do mnie na recenzję "Co, jeśli"!

    OdpowiedzUsuń
  2. O tej książce jest bardzo głośno - ja jestem jej ogromnie ciekawa! Choć to nie do końca moje klimaty już nie mogę doczekać się lektury <3
    Pozdrawiam serdecznie :)
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. wczoraj czytałam pozytywną opinię na temat tej książki, decyzja przeczytania jej była prawidłowa. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka niezwykle mnie ciekawi, p tym jak ostatnio przeczytałam bardzo zachęcającą recenzję, a tu proszę! Kolejna taka recenzja i już sama nie wiem czy brać się za Światło, którego nie widać, czy też nie. Trochę przeraża mnie temat historii nie lubię, ale skoro wojna jest tylko tłem...
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę spojlerować jednak muszę powiedzieć, że mimo iż jest tłem odgrywa ważną rolę i w końcu nie daje o sobie zapomnieć ^^

      Usuń
  5. Świetne recenzja. Na pewno nie odmowie sobie zakupu tej książki.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już kilka recenzji,ale dopiero Twoja na 100% przekonała mnie do zakupu tej książki 😌 pozdrawiam,Julka

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio Maja K. zachwycała się tą książką, więc coś musi być na rzeczy :D. Muszę przeczytać!!!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz o niej słyszę, ale mam nadzieję przeczytać :)
    Piękna okładka, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Hejka! Mam dla Ciebie nominację do LBA, więcej informacji tutaj http://alejaczytelnika.blogspot.com/2015/11/liebster-blog-award-19-i-20.html ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już trzecia! :O
      Ehh, no ale przecież to wyróżnienie! ^^
      Dziękuję! ♥

      Usuń
  10. Książka jest na mojej liście, muszę ją przeczytać i nie moge tyle zwlekać :D
    Świetna recenzja, jak tylko wejdę na komputer zaobserwuje Twojego bloga <3
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziesięć lat pracy, poświęcenia i refleksji musi być kawałkiem dobrej roboty i wierzę, że warto zapoznać się tą lekturą. Tematyka też nie jest banalna, szczególnie bohaterowie wydają się wyróżniać na tle innych podobnych powieści. Chętnie przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś robiłam test " idealna książka na jesień" wyszła mi ta pozycja, musze w końcu ja nabyć.
    pozdrawiam Justyna

    OdpowiedzUsuń
  13. Czemu mi to robisz?! Zawsze jak dajesz takie świetne recenzje to od razu chce się biegnąc i zamawiać! :D
    Zresztą co ja będę pisać...i tak wiesz, że pewnie przeczytam ^^
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dotąd nie spotkałam się jeszcze z negatywną oceną tej książki.
    Zdecydowanie będę musiała ją kiedyś przeczytać :)
    Książkoprzenikaczka
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak dotąd nie spotkałam się jeszcze z negatywną oceną tej książki.
    Zdecydowanie będę musiała ją kiedyś przeczytać :)
    Książkoprzenikaczka
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękna historia, którą koniecznie trzeba przeczytać *-*
    Zakochałam się w samej Twojej recenzji i mam nadzieję, że w książce również się rozkocham ;D


    Pozdrawiam
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam ochotę na tą książkę, odkąd ja tylko zobaczyłam. twoja recenzja utwierdza mnie w przekonaniu, że muszę ją przeczytać! Świetna recenzja.

    Pozdrawiam
    Papierowa Wyobraźnia

    OdpowiedzUsuń
  18. Światło, którego nie widać czytałem jeszcze w oryginale :) Chyba czas się w końcu zabrać także za polską wersję :D Niewątpliwie to jedna z moich ulubionych książek <3

    Pozdrawiam :)
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Słyszałam o tej książce wiele (dobrego) jeszcze przed jej premierą. Intrygująca rzecz. Na pewno kiedyś przyjrzę jej się bliżej ;-)

    OdpowiedzUsuń

Witaj.
Zapewne znalezłeś/łaś się tutaj dzięki mnie, Księgarzowi Cmentarnemu, który wszelkimi sposobami stara się, by jego Cmentarz Zapomnianych Książek nigdy nie stał się zepchnięty na margines.
Od razu mówię, że jako Księgarz Cmentarny mam za zadanie chronić to miejsce. Nie toleruję komentarzy, które widocznie są reklamą własnego bloga. Mimo uszu puszczam komentarze, które nie imają się czasem do treści, ponieważ rozumiem, że nie każdy ma ochotę czytać wszystkiego, co ludzie piszą, a chcą stać się bardziej rozpoznawalni. Jednakże proszę o szacunek i z góry założenie sobie, że Księgarz Cmentarny jest też człowiekiem, który obrywa każdym słowem.
Ślę pozdrowienia.
Wróć ponownie, by mój Cmentarz nigdy tak na prawdę nie został zapomniany.
Księgarz Cmentarny.