niedziela, 18 czerwca 2017

W pigułce, czyli receznje książek do przeczytania przed wakacjami [ CZĘŚĆ PIERWSZA ]

Recenzje w pigułce, ponieważ ostatnio wyszłam z wprawy w pisaniu długich recenzji książek, a takie recenzje w pigułce pisze mi się najlepiej. Są niekiedy treściwsze i konkretniejsze od tych długich na kilometry słów. Postanowiłam, że recenzje te podaruję książkom, które chciałam skończyć w czerwcu, przed wakacjami. Zostało ich cztery, dlatego dla nich te posty. Dzisiaj zajmiemy się dwoma z nich.


Jest to książka, której nie planowałam w najśmielszych snach, czysto spontanicznie wybrana pozycja, z którą myślałam zaprzyjaźnić się lub znienawidzić. Jak skończyła się nasza znajomość? Na jednej czy dwóch kawach chyba się zakończy. Może to przez to, że nie lubię wracać do książek, które już czytałam chyba, że były tak dobre, iż nie mogłam się pozbierać przez następne tygodnie ( bo tak się zdarzało, i do tych lektur wciąż wracam ). Nie czytam gatunku jaki reprezentuje pozycja tej recenzji, serial mi się nie napatoczył, ale niektóre filmy się zdarzały.  Jak piszę mam mieszane uczucia, z jednej strony świat stworzony przez pana Adama jest naprawdę w porządku ( o ile w tym kontekście to słowo pasuje, a w akcji książki już niezbyt ), poprawnie skonstruowany, ciekawie o ile to dobre słowa. Jest to przede wszystkim książka, która nie nudzi mimo tylu zapisanych w niej kart. Trzyma w napięciu aż do końca. Oczywiście, kilka rzeczy bym usunęła, kilka oszczędziła, kilka zmieniła, jednak nie ma książki, do której ktoś nie miałby zarzutów pod tym względem.


Książka ta z niewiadomych przyczyn zachwyciła mnie okładką. Lubię powieści obyczajowe, bardzo się przy nich relaksuję, a patrząc na okładkę Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze tknęło mnie, że i ja mogę się dzięki niej czuć się całkiem dobrze. Jej minimalizm mnie urzekł. A że minimalizm uwielbiam... musiałam się z nią zapoznać. Przejdźmy jednak do konkretów. Nie lubię, gdy treść książki wypełniają nudne opisy codziennych czynności. Wyjście do pracy, powrót, coś co nic nie wnosi do fabuły. Oczywiście, czasem jest to potrzebne, by znaleźć w postaci siebie, swoje odzwierciedlenie, to nas ze sobą spaja. Ale nie zawsze. W przypadku Eleanor musieliśmy przeczytać te opisy na początku, by zobaczyć jej normalne życie, to, że mimo trudności żyje jak my i dobrze sobie radzi. Eleanor w zamyśle ( tak, uwielbiam wypatrywać ukrytych przesłań wszystkiego ) ma uczyć nas, że mimo swojej przeszłości z bliznami da się te blizny zakryć, tylko potrzeba czasu. Jeżeli szukacie książki na letnie wieczory przy spotkaniach towarzyskich rodziców, a Wy sami się nudzicie to weźcie ze sobą historię Eleanor. Może Was to zaciekawi, hej, w końcu wakacje, dajcie książkom szansę.

Ponownie zapraszam na gadanego snapa, zacznie działać już w ten weekend!
Nazwa: swiatloporanka

Wydawnictwo AlterNatywne poprosiło mnie także o kilka słów na temat loga Rzeczpospolitej Polski, a poniżej macie linki nakierowujące do książki oraz jej oficjalną stronę. Jeżeli mam być szczera to logo niezbyt przypadło mi do gustu, ponieważ jestem perfekcjonistą i czyściochem więc te chaotyczne rozbryzgi czerwonego koloru nie napawają mnie radością, jest jednak tematyczne i pomysłowe, co to rekompensuje. 
Oficjalna strona książki: http://rzeczpostapokaliptycznapolska.blogspot.com/
Fanpage książki: http://www.facebook.com/orgazzmokalipsa


niedziela, 28 maja 2017

dwutygodnik serialowy [ numer 1. : EYEWITNESS ]


      Ostatnio wkręciłam się w seriale, a że niekiedy są one połączone z książkami, to czemu by nie zacząć serii na ten temat? Dlatego stworzyłam specjalny Dwutygodnik Serialowy, w którym będę opowiadać o sezonach jakie ostatnio obejrzałam. Dzisiaj, na początek, porozmawiamy sobie o Eyewitness.

sobota, 6 maja 2017

książki, które chcę skończyć w tym miesiącu [ MAJ ]


      Od początku roku przeczytałam tyle co nic i fatalnie się z tym czuję. Jestem po egzaminach gimnazjalnych, kończę szkolny projekt, powoli przygotowuję się na egzamin do liceum, jednak postanowiłam, że od tego miesiąca będę czytać tak jak kiedyś. Odkąd udostępniłam poprzedniego posta otrzymałam propozycję zrecenzowania kilku książek. Gdy zaczęłam czytać jedną z nich, cały dzień, ( bo chcę wyrobić się na termin, a jestem uzależniona od internetu w telefonie więc to był jeden dzień z niewielu, który poświęciłam w całości książce ) zaczęła niemiłosiernie boleć mnie głowa, co spowodowało atak senności. No tak czytać książki się nie da. Dlatego to chyba znak, że wyszłam z wprawy. 

niedziela, 30 kwietnia 2017

pamięć książki


          Pamięć książki może dotknąć nas wszytkich, ale nie musi. To coś, co pozwala nam przypomnieć sobie stare dobre czasy przepełnione daną lekturą oraz kubkiem herbaty w ręku. Ale na czym to polega i co ja mam z tym wspólnego? Otóż to, co każdy czytelnik.