niedziela, 28 maja 2017

dwutygodnik serialowy [ numer 1. : EYEWITNESS ]


      Ostatnio wkręciłam się w seriale, a że niekiedy są one połączone z książkami, to czemu by nie zacząć serii na ten temat? Dlatego stworzyłam specjalny Dwutygodnik Serialowy, w którym będę opowiadać o sezonach jakie ostatnio obejrzałam. Dzisiaj, na początek, porozmawiamy sobie o Eyewitness.

       Dwójka chłopców, Philip i Lukas są świadkami strzelaniny w domku letniskowym. Cudem udaje im się przeżyć i uciec, jednak wciąż w głowie mają twarz przestępcy. Helen, matka Philipa jest szeryfem. Pewnego dnia dostaje wiadomość, że w domku znaleziono kilku zastrzelonych mężczyzn. Scena była przedstawiona w taki sposób, że wydawać by się mogło, iż doszło do zwykłej kłótni, która skończyła się tragicznie. Jednak bliższe przyjrzenie się pomieszczeniu i dowodom mówi, że w tym miejscu był jeszcze jeden człowiek. Jakie zdarzenia zawtórowała ta strzelanina? 

       Dopowiem, iż nie jest to serial amerykański, a norweski i zawiera w swoim składzie kogoś powiązanego ze Skam. Nie powiem Wam dokładnie kogo, bo nie jestem pewna, ale może być to reżyser - na pewno osoba za kamerą. 
       Pierwsze co, to zacznę od minusów, bo wiecie, że mnie trudno zadowolić.
      Tak naprawdę nie miałam w planach oglądania tego serialu. Skończyły się sezony, dlatego trzeba czekać kilka miesięcy na kolejne, odcinki są co tydzień, a w międzyczasie nie ma za co się zabrać. I tak wzięłam się za zakładkę na TV Show Time ( prywatnyzabojca ), którą stworzyłam na czarną godzinę "Kiedy kończą się seriale...". I właśnie tam znalazło miejsce Eyewitness. 
      Na samym początku nie czułam niczego. Oglądałam, bo było, by zająć czymś czas. Pierwsze odcinki były dla mnie nużące, nie potrafiłam się wkręcić, choć z każdym odcinkiem było lepiej. Jeżeli ktoś powiedziałby mi, że musi zabrać mi laptopa i nie miałabym szans na korzystanie z niego przez następne tygodnie, to nie tęskniłabym za Eyewitness. Jednak serial ten skończyłam, i nie żałuję. Akcja moim zdaniem rozwijała się bardzo wolno, by sięgnąć zenitu w ostatnim odcinku. 
      Serial ma w sobie pewien irytujący zabieg. W Eyewitness spotykamy się z zabiegiem, który wykorzystał Łukasz Orbitowski w Innej duszy. Jest to sytuacja, gdzie z góry wiadomo, kto jest mordercą i jakie kroki podejmuje. Do czego zmierzam. Jest to z jednej strony ciekawe, ponieważ możemy wiedzieć jak dane morderstwa zostały wypełnione, a także jak zachowywały się wtedy dane postacie. Z drugiej strony niesamowicie irytujące, ponieważ jeżeli znamy mordercę ( zwłaszcza, gdy jest to osoba, która ma z głównymi bohaterami ciągły kontakt ), a bohaterowie ciągle przekazują mu informacje, które do mordercy trafić nie powinny, trafia nas szlag.
      Nie jestem profesjonalistą, czy nie wiadomo jakim krytykiem, by oceniać kardy. Nie zwracam na nie szczególnej uwagi, chyba, że zapalają w moim mózgu lampkę mówiącą- to jest fajne ujęcie, z tego mogliby zrezygnować. Jednak wyczulona jestem na szczegóły. Pamiętam jak oglądałam Igrzyska Śmierci i niesamowicie poirytowało mnie jedno z ujęć, które od razu biło, że nagrywane było z odstępem kilku dni. Mówię konkretnie o scenie, gdy Katniss zgłasza się jako Trybut i szarpie ze strażnikami pokoju, a jej włosy mierzwią się niesamowicie. Jest to scena, gdzie wierzga się i krzyczy, by po chwili wydostać się z rąk oprawców z... nienagnną fryzurą. W Eyewitness nie było, aż takich wpadek, chociaż kilka mniejszych się zadarzyło. Wiecie, ramię obejmujące kogoś, po zmianie kadru znajdujące się na kolanie, by po chwili znów wylądować na czyichś plechach. Czy reżyserzy nie dbają o takie drobiazgi? Wybaczcie, ale perfekcjonistów to najzwyczajniej w świecie boli.

      Największym shipem tego serialu i chyba jedynym był związek dwójki nastolatków gejów. Nie mam nic do tego, człowiek to człowiek, po co komuś patrzeć do łóżka. Jednak ich związek był tak bardzo doceniony przez widzów serialu, że można spokojnie powiedzieć, iż zapomnieli oni o postaciach drugoplanowych czy nawet pierwszoplanowych. Ja natomiast patrzyłam na wszystkich i ubodło mnie, że prawie nikt nie docenił roli Helen. Była to aktorka, która w serialu zrobiła kawał dobrej roboty, a jej gra aktorka była świetna. Skąd wiem, że była pominięta? Z TV Show Time, gdzie ludzie wypowiadają się na temat danych odcinków. Najwięcej głosów na najlepszą postać  zgarniał zawsze Philip, choć czasem pojawiał się na dwie minuty. Smutne, ale prawdziwe, doceniajmy i zauważajmy nie tylko główne postacie. 
      Eyewitness ma swój urok przez wprowadzenie tych samych kolorów w każdym odcinku. Jest to nałożony filtr, który sprawia, że świat Eyewitness jest tajemniczy, szary, ukryty gdzieś przez innymi ludźmi. Jestem miłośnikiem wypranych kolorów, dlatego trafiło to w moje serce.
     Kolejnym plusem, na pewno jest dobór muzyki. Była ona świetna, zwłaszcza ta piosenka ze Zmierzchu ( czemu takie rzeczy zapamiętam, a ewolucji nie potrafię... ) Wpasowywała się do powagi serialu oraz potęgowała klimat tworzony przez kolory.
      Sama historia niesamowicie przypominała mi Balladynę. Morderca zabija niewygodne dla siebie osoby, by pozostać bezpiecznym, choć powoduje coś całkiem przeciwnego, ponieważ kolejne morderstwa powodują więcej podejrzeń, więcej zacierania śladów, coraz gorsze alibi. 

            Jedyne co skłoniłoby mnie do obejrzenia drugiego sezonu to na pewno niedokończony wątek Camilli. Mówię jednak, że drugiego sezonu nie ma i może to i lepiej. Po co kontynuować coś na siłę. 
    Moim zdaniem Eyewitness jest ciekawym serialem do obejrzenia. Można go kochać, można nienawidzić, jak każdy serial, książkę czy film. 
      Dodam jeszcze, że zbiegiem okoliczności serial ten oglądałam w tym samym czasie co Laura z kanału Nessa. Nie oglądałam jej filmiku o tym serialu, dopiero po dodaniu posta to zrobię, więc ocena ta jest stuprocentowo z mojego odczucia. 

***
TABLICA OGŁOSZEŃ:
       Witajcie już w luźniejszej części posta! Mam tutaj dla Was kilka próśb, ogłoszeń i reklam, ale z umiarem!
Nazwa: swiatloporanka
     Na początek chciałam Wam powiedzieć, że założyłam gadanego snapa, gdzie nie będzie on zwykłym gadaniem o niczym, bo to bez sensu. Będą tam sprawy dotyczące naszego zdrowia psychicznego, fizycznego, a także recenzje na żywo oglądanych przeze mnie w tym czasie seriali, filmów, oraz szczere do bólu recenzje książek. Nie oszukujmy się, nie zawsze piszemy wszystko w recenzjach. Zależy mi, by ta społeczność zawierała kilka osób, ponieważ z doświadczenia wiem, że coś takiego pomaga w nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich oraz pomaga pokonać męczące nas mury. A główną dewizą będzie kop w tyłek do osiągnięcia czegoś, czego nie jesteście pewni jak zacząć - ja już go dostałam i zmieniło to moje życie. Dodajcie z ciekawości, nie spodoba Wam się, trudno, nic na przymus. Na razie jest nieaktywny, ponieważ zbieram ludzi. Działać zacznie w sobotę 10 czerwca lub  w sobotę tydzień później. Do usłyszenia! 
      Następną drobną sprawą jest pewien projekt, do którego zapraszam wszystkich ludzi z pasją. Więcej poczytacie tutaj: adazolphotography.
       Myślałam także o poście na temat kultury polskiej, filmach, książkach i muzyce. Nie zdradzę dokładnie o co będzie chodziło, ale po prawej stronie znajdziecie ankietę ze zwykłym pytaniem, czy chcielibyście coś takiego.Zapraszam do głosowania!
      Na dzisiaj to tyle, dziękuję za uwagę.

Snapchat: swiatloporanka
Instagram: klaudiaczytarzeczy
TV Show Time: prywatnyzabojca

wszystkie zdjęcia znajdują swe źródło na TV Show Time

8 komentarzy:

  1. Nie słyszalam o tym serialu, ale jak już odgrzebię się z moich zaległości to się skuszę ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie słyszałam o tym serialu, jakoś mi umknął, pewnie dlatego, że jest on produkcji norweskiej. Bardzo chętnie obejrzę :) I ciekawy pomysł na cykl!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oryginał owszem, wznowiony jest przez Amerykanów. Liczę, że przypadnie do gustu i dziękuję!

      Usuń
  3. Słyszałam o tym serialu i jak tylko nadrobię swoje zaległości to się za niego zabieram.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam ten serial już kilka miesięcy temu i muszę przyznać, że była to całkiem ciekawa historia, lecz raczej nie należy do moich ulubionych. Miał kilka minusów, ale koniec końców oglądało się go naprawdę dobrze. Mi również bardzo przypadła do gustu ta szara kolorystyka, która wniosła do Eyewitness świetny klimat.
    Pozdrawiam!♥

    OdpowiedzUsuń

Witaj.
Zapewne znalezłeś/łaś się tutaj dzięki mnie, Księgarzowi Cmentarnemu, który wszelkimi sposobami stara się, by jego Cmentarz Zapomnianych Książek nigdy nie stał się zepchnięty na margines.
Od razu mówię, że jako Księgarz Cmentarny mam za zadanie chronić to miejsce. Nie toleruję komentarzy, które widocznie są reklamą własnego bloga. Mimo uszu puszczam komentarze, które nie imają się czasem do treści, ponieważ rozumiem, że nie każdy ma ochotę czytać wszystkiego, co ludzie piszą, a chcą stać się bardziej rozpoznawalni. Jednakże proszę o szacunek i z góry założenie sobie, że Księgarz Cmentarny jest też człowiekiem, który obrywa każdym słowem.
Ślę pozdrowienia.
Wróć ponownie, by mój Cmentarz nigdy tak na prawdę nie został zapomniany.
Księgarz Cmentarny.