niedziela, 3 stycznia 2016

Dzieci Gosi - Iris May


          Berlin/Polska. Nie da się zapomnieć tego, że między tymi dwoma krajami, a także Rosją, wspólne kontakty były nie tyle napięte, co niemożliwe. Wojna skutecznie uczyniła nas wspólnymi wrogami, sojusznikami oraz sprawiła, że do dzisiaj odczuwamy skutki naszej przeszłości. Czy zauważyliście, że niektóre osoby po prostu nie lubią niemców? Nie podadzą Ci jasnego, czystego powodu, bo nie potrafią. Jest to spowodowane atakami z ich strony. Mimo iż to stereotyp, uparcie się go trzymamy. I przyznajmy się szczerze, że przymusowa nauka niemieckiego w większości szkół raczej nie powoduje miłości do tego kraju...
          Margarete Leitloff mieszka wraz z rodzicami i siostrą w Berlinie, gdzie uczy się jak zostać przyszłą żoną i powoli poznaje świat. Pewengo dnia przypadkiem spotyka Kasimira May`a, który okazuje się być jej przyszłym mężem. Razem zamieszkują w Poznaniu skąd wywodzi się pan młody. Są szczęśliwi i wpólnie wychowują dwójkę dzieci. Do czasu. 
          Pewnego dnia Kasimir stwierdza, że wyrusza na wojnę. Grete tj. Gosia przeprowadza się do swojego rodzinnego miasta. Nie wie jeszcze jakie konsekwencje bedą się z tym wiązać.



          Trzymając w rękach Dzieci Gosi tuż po dostaniu jej od listonosza nie wierzyłam, że udało mi się stać tak i patrzeć na jej cudną okładkę. Walka o nią była trudna, ponieważ początkowo nie mogłam się jej doczekać, później zgubiona została przez Pocztę Polską, która nie dostarczyła mi jeszcze jednej z nich. Okazało się jednak, że drugi egzemplarz już do mnie jedzie. Udało się! I na prawdę się cieszę, że jednak ją mam.
          Ku mojemu pozytywnemu zdumieniu okazało się, że Dzieci Gosi pisane są w narracji pierwszoosobowej. Jeśli chodzi o autorkę czyli Iris May, jest to prawnuczka naszej tytułowej bohaterki. O samej Iris praktycznie nie wiemy nic. Na końcu książki znajduje się krótka notatka biograficzna, która w dwóch zdaniach ( serio, liczyłam ) opisuje nam kim tak na prawdę jest. Chamskie w tym, nie zostało napisane tam kiedy się urodziła. A to z kolei nie daje nam wiedzy tego, że Gosia tak na prawdę trzymała małą Iris w ramionach, gdy była dzieckiem. Chamsko.
Chcesz, by komuś dech zaparło, sama musisz ledwo dychać. 
          Sama próbowałam napisać historię, której bohaterami byliby moi pradziadkowie. Jednak za nic na świecie nie napisałabym jej w narracji oczami pradziadka czy prababci. Na tym punkcie jestem okropnie przewrażliwiona, ponieważ nienawidzę prawdziwych zdarzeń torturować tymi z mojej wyobraźni. Jak już coś historyczne to na prawdę, nie na niby.
          Jednak to jak została przedstawiona historia punktem widzenia Gosi była na prawdę dobra. Uczucia kobiety, to jak się zachowywała i jakie decyzje podejmowała w chwilach niezwykle dla niej ważnych pozwalają nam wczuć się w atmosferę II wojny światowej. Jednak i tak gryzie, że to nie prawdziwy pamiętnik.

Umieranie to umieranie, nieważne, co starają się wmówić człowiekowi. 

          Skoro już o naszej bohaterce mówimy, to może coś więcej. Jak wspominałam Gosia jest Niemką, która wyszła za polaka. Jej mąż był synem założyciela bardzo znanej i cenionej Fabryki Chemicznej w Poznaniu, w której bardzo chciał objąć dowodzenie. Jednakże jako współpracownika jego matka wybrała męża siostry. Razem z Gosią Kasimir miał dwójkę dzieci - Romka i Helę. Kiedy Kazimierz umiera, zaczyna się piekło. A jest nim walka o narodowość, miłość swych dzieci oraz wolność i przeżycie w czasach trudnych dla każdego z mieszkańców zarówno Polski jak i Niemiec.
          Ogromnym plusem tej książki jest dokładne opisanie życia jakie rozgrywało się w czasach drugiej wojny światowej. Było mi to potrzebne, ponieważ moja książka pt. „Wojna o słowa", którą mam nadzieję skończyć w tym roku, opiera się właśnie na codziennym życiu polaków w Warszawie. Jeśli ktoś ma coś ciekawego co by mi pomogło a mianowicie historia i działalność AK to byłabym wdzięczna za wysłanie mi takich informacji na maila. Ale wracając do książki. Rozpoczynając przygodę wraz z Gosią myślałam, że hasło przewodnie znajdujące się na okładce, a mianowicie „ Po której jesteś stronie?", będzie związane z walką o miłość Gosi i Kasimira. Pomyliłam się na całej linii. Okazało się bowiem, że wojna toczona przez Polskę i Niemcy toczyła się również o matkę i d z i e c i. Nie miłość, jak wcześniej myślałam. Z tyłu możemy znaleźć również drzewo genealogiczne rodziny May, jak i Leitloff. Do tego przypisy oraz tę dwuzdaniową notę biograficzną. 
        Jako książka historyczna dzieci Gosi spełniła swoje zadanie. Możemy wiele dowiedzieć się na temat życia Niemców oraz Polski pod zaborami. Oczywiście dowiadujemy się większości o naszych sąsiadach, bo przecież tam mieszka nasza bohaterka. Ogółem historia ta może nauczyć nas walki o swoje, mocnego ducha oraz wytrwałości w życiu codziennym. Jest to również książka dla tych znających Niemców tylko przez stereotypy.

Tytuł: Dzieci Gosi
Autor: Iris May
Wydawnictwo: Dobra Literatura
Liczba stron: 231
Ocena: 8/10



Za książkę, która pomogła mi napisać własną 
serdecznie dziękuję wydanictwu Dobra Literatura!

15 komentarzy:

  1. Interesująca pozycja. Nigdy o niej nie słyszałem :D Kto wie, może akurat w tym nowym roku się za nią zabiorę :)

    Pozdrawiam i życzę szczęśliwego Nowego Roku!
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Może w przyszłości się na nią skuszę :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo intryguje mnie ta powieść, z pewnością ją przeczytam; tym bardziej, że recenzja taka pozytywna ;) Cudna recenzja ;*
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka jest śliczna *-*
    Co do całości ciekawi mnie jednak na razie odpuszczę:)

    Pozdrawiam
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo, bardzo ładny wygląd bloga. Niedawno zmieniłaś, czy ja jestem ślepa? :P
    Po książkę chyba nie sięgnę, klimaty zdecydowanie nie moje. Jednak cieszę się, że mimo początkowych trudności Tobie się spodobała :)
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Dziedzictwa" Daugherty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedawno czyli tak na prawdę wczoraj więc niczego nie pominęłaś :P
      Jak będziesz miała czas to myślę, że jest to bardzo ciekawa lektura :)

      Usuń
  6. Nie sięgam zbyt często po takie książki, gdyż nie lubię wątku historycznego. Jeszcze się nad nią zastanowię ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam jakiś czas temu i strasznie mi się spodobała. Pokazuje relacje polsko-niemieckie w zupełnie inny sposób;)

    http://ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawa recenzja! Książka wydaje się być intrygująca. Nie za bardzo lubię wątki historyczne, ale kto wie, może kiedys...?

    Pozdrawiam i zapraszam na nowy post - podsumowanie czytelnicze oraz ranking,
    Przerwa na książkę

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, ale bardzo zaciekwiłaś mnie swoją recenzją, uwielbiam wątki historyczne napewno przeczytam ;) http://themessofbookie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Narobiłaś mi apetytu na tą książkę :) Z miłą chęcią ją przeczytam.
    http://mietowaskarpeta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam, że jak najbardziej zachęciłaś mnie do tej książki. Wojna jest bardzo trudnym tematem jeżeli chodzi o książki i nie tylko. Autor na prawdę dobrze musi napisać książkę tak abyśmy potrafili odczuć jak to jest żyć w czasach wojny. Musi nam pokazać uczucia jakie targają wtedy człowiekiem. Coś czuję, że tą książkę przeczytam w najbliższym czasie.
    Zapraszam na mojego nowego bloga czas-dla-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapowiada się bardzo ciekawie, choć chyba nie do końca to są moje klimaty :)
    Bardzo ciekawa recenzja :)

    mlwdragon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo rażą mnie Twoje błędy w tekście, nazwy narodowości pisane małą literą i styl.

    OdpowiedzUsuń

Witaj.
Zapewne znalezłeś/łaś się tutaj dzięki mnie, Księgarzowi Cmentarnemu, który wszelkimi sposobami stara się, by jego Cmentarz Zapomnianych Książek nigdy nie stał się zepchnięty na margines.
Od razu mówię, że jako Księgarz Cmentarny mam za zadanie chronić to miejsce. Nie toleruję komentarzy, które widocznie są reklamą własnego bloga. Mimo uszu puszczam komentarze, które nie imają się czasem do treści, ponieważ rozumiem, że nie każdy ma ochotę czytać wszystkiego, co ludzie piszą, a chcą stać się bardziej rozpoznawalni. Jednakże proszę o szacunek i z góry założenie sobie, że Księgarz Cmentarny jest też człowiekiem, który obrywa każdym słowem.
Ślę pozdrowienia.
Wróć ponownie, by mój Cmentarz nigdy tak na prawdę nie został zapomniany.
Księgarz Cmentarny.