-Mów.- powiedziałem idąc po parku z Ter. Jesień już daje o sobie znaki
bo wszędzie jest pełno liści.
-No więc tak. Zaczęło się od tego, że moi rodzice poznali pewną osobę
kiedy byli w naszym wieku. Po bardzo
krótkim czasie stali się najlepszymi przyjaciółmi.
-Mówisz o tej całej Vit?- przerwałem jej.
-Tak. Vita poznała moją mamę i tatę kiedy uratowała im życie. Przed
Bezcielesnymi, rzecz jasna.
-No dobra, a ci Bezcieleśni to…?
-Istoty odżywiające się czasem. Sekundami, minutami z życia ludzi. Ale
głównie to najbardziej uwielbiają krew tej, która potrafi nad czasem zapanować.-powiedziała
kopiąc liście, które stanęły jej na drodze.
-Chwila. Czyli ktoś to potrafi?-spytałem coraz bardziej wysilając się,
aby coś zrozumieć.
-Yhm. Vita. Panuje nad czasem. I… Prawie nad wszystkim. Znaczy, nad
żywiołami, roślinami, ale jeszcze się uczy. –cały czas patrzy w ziemię.
-Z tego co usłyszałem to wiem, ze jest twoim wzorem do naśladowania czyż
nie?-uśmiechnąłem się do niej i to ją ożywiło.
-Oh tak! Pamiętam jak moja mam dała mi książę z wszystkimi informacjami
o potworach i oczywiście o Vicie. Jak chcesz to ci ją pożyczę! Na pewno pomoże
ci to wszystko zrozumieć. Ja niestety muszę już iść mama zaraz do mnie zadzwoni
bo widzę, że się martwi. Do zobaczenia jutro! A książkę ci oczywiście
przyniosę, tylko dobrze ją schowaj.
I odeszła w stronę domu. Hmm ciekawe ile rzeczy jeszcze nie wiedziałem
o moim świecie.
PS: Wiem, że dodaję tego w małych ilościach, ale po prostu tak mi wygodniej, a wam pewnie jest w ten sposób lepiej czytać. Postaram się jednak zrezygnować z części i dodawać po prostu cały Chapter :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cześć, bardzo mi miło, że tutaj dotarłeś. Nie krępuj się, powymieniaj ze mną myśli!