wtorek, 29 marca 2016

Wigilijne psy i inne opowieści - Łukasz Orbitowski


         Jak może wyglądać fikcja połączona z brutalnością naszego realizmu? Przesyłka z osobliwą zawartością? Niewyjaśnione samobójstwa? Psy przychodzące już od dziesiątek lat tylko w jeden dzień w roku? Kilka niby zwykłych opowiadań i jeden autor, który pokazuje nową rzeczywistość. 
         Na premierę tej książki czekałam bity miesiąc. Ciągle odliczałam dni do siedemnastego lutego, kiedy wreszcie będę mogła przeczytać Wigilijne psy. I udało się! Żałujcie, że nie widzieliście mojej miny, gdy trzymałam ją w rękach jak skarb, który mógłby się rozpaść po mniejszym uśmiechu niż ten, który wykwitł na mojej twarzy. 
          Zapewne pamiętacie Łukasza Orbitowskiego, a konkretniej recenzję jego innej książki Innej duszy, która nagrodzona została Paszportem Polityki 2015. Mówiłam tam co nieco o stylu autora i tutaj to przytoczymy. W Innej duszy styl był inny, co niekiedy powodowało rozciąganie się w nieskończoność książki. Wigilijne psy i inne opowieści pisane są normalnie - typowa książka, częste dialogi, odpowiedniej długości opisy. Jednak czytając tę książkę czułam jak niemiłosiernie mi sie dłuży. 
- Dresy zawsze trafią na geniusza.
- Żadne dresy. Dziewięćdziesiąty pierwszy rok. Wtedy żadnych dresów nie było.
- Dresy były zawsze. Był czas, że na chuja nie mówiono „chuj". I co, chuja nie było?
          Opowiadania pisane były w czasie, kiedy autor dopiero zaczynał smakować prawdziwego życia. Wiek siedemnastu lat jest z pewnością tym, gdzie już powoli ( bardzo powoli ) zaczyna się myśleć: Wow, dostanę dowód! I na tym zapewne w większości kończy się poczucie odpowiedzialności i zaczyna wiek młodzieńczego szaleństwa. Łukasz Orbitowski w swoich opowiadaniach zręcznie manewruje między światem fikcji, a rzeczywistością, tworząc zwykłą codzienność tak samo niebezpieczną jak fanscynującą.
          Nie mam pojęcia dlaczego przeczytanie tej książki zajęło mi aż trzy tygodnie z hakiem. Może przez to, że na początku niektóre opowiadania wydawały sie nudne i powodowały uczucie monotonii. Mamy tutaj, przynajmniej z mojej strony, zjawisko słabo zaczynającej się akcji, która kończy się wielkim BUM, że każdy nagle je kocha i nie ma znaczenia jak dobrze się przy niej spało. 
            Takie połączenie wprost nie może się nie udać. Po przeczytaniu opowiadań bez żadnych ogródek powiem, że jest to świetny pomysł i wychodzi pracy na dobre, choć nie zawsze. Jednak Wigilijne psy są bardzo dobre, co do tego nie mam wątpliwości. 


         Prace są różne jednak opowiadają o ludziach z blokowisk. Nie są oni bogaci, utalentowani, obdarzeni niczym specjalnym. Dotyka ich codzienne życie - jedni stracili dorobek i skończyli jako bezrobotni pijacy mieszkający w obskurnym mieszkanku; inni stracili ojca poprzez wypadek samochodowy, a jeszcze inni przegrali życie, ponieważ tak miało sie potoczyć. 
          Zastanawiałam się przez pewnien czas, które z opowiadań podobało mi się najbardziej. Wybrałam Serce kolei, Wigilijne psy, Angelus oraz Nie umieraj przede mną
            Kolejną reczą, którą cechuje większość opowiadań jest otwarte zakończenie. Czasem było to nie do zniesienia, ponieważ bohater już trzymał nóż w dłoni, by kogoś zabić, a tu nagle BUM i Orbitowski robi nas w konia i radźcie sobie sami.
           Do tego wszystkiego opowiadania są mieszaniną różnych gatunków. Horroru, thrillera, obyczajówki oraz lekkiej historii.  
-Nie przeciągaj rzeczy ponad miarę - mówił mi ojciec. - Jeśli masz dość kobiety, odejdź od niej, nie żeń się tylko dlatego, że masz z nią dziecko. Gdy praca cię złości, zostaw ją i poszukaj innej. Nie żyj na siłę, nigdy nie trzymaj się życia jak pijany latarni. 
          Podsumowując - opowiadania czyta się dosyć wolno i czasem są one nużące, jednak ich zakończenia potrafią nas w sobie rozkochać i efektem tego jest bardzo dobra książka. Zręczne połączenie prawdziwego świata z fikcją literacką dodaje Wigilijnym psom i innym opowieściom pewnego uroku. Do tego to wydanie! 

         Na koniec chciałam tylko dodać, że mocno przepraszam Was za prawie dwutygodniową nieobecność - nigdy mi się to nie zdarzało i obiecuję, ze już sie nie powtórzy, jednak miałam ku temu powody. Wyjaśnię w najbliższsym poście informacyjnym :)

Tytuł: Wigilijne psy i inne opowieści
Autor: Łukasz Orbitowski
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 475
Ocena: 7/10

Za te trzy tygodnie spędzone z Wigilijnymi psami 
serdecznie dziekuję wydawnictwu SQN! 
Snapchat: Drakonka
Grupa blogerów książkowych: Czytadła

9 komentarzy:

  1. Czytałam już kilka recenzji o tym zbiorze i przyznaję, że czuję się zachęcona. Szkoda, że początki nie są tak emocjonujące, ale wierzę, że akcja dobrze się rozkręcona. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki, ale może kiedyś się skuszę :) Całuski <3

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejna książka do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam wiele dobrych recenzji na temat tej książki i naprawdę sie zastanawiam nad jej przeczytaniem. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam kilka recenzji i czuję się coraz bardziej zainteresowana :) Z całą pewnością po nią sięgnę.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba nie jestem przekonana do tego zbioru, skoro akcja potrafi być nużąca ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wzbudziłaś we mnie sprzeczne odczucia co do tej książki :/ Raczej po takie nie sięgam i chyba odpuszczę :)
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie jestem w trakcie czytania lektury, przeczytałam około 20 stron. Ciekawa jestem czy mi się spodoba dalsza część.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazwyczaj szukam książek jak najbardziej oderwanych od rzeczywistości, odrealnionych, fantastycznych - które po prostu pozwalają uciec od prawdziwego świata ;). Jednak raz na jakiś czas chyba każdy ma ochotę na porządnie napisaną obyczajówkę. Forma opowiadań może sprawić, że lektura będzie jeszcze przyjemniejsza. Kompletnie nie moje klimaty, ale bardzo lubię próbować nowych rzeczy, a Twoja recenzja tylko mnie zachęciła :)
    Pozdrawiam
    www.bookish-galaxy.blogspot.con

    OdpowiedzUsuń

Witaj.
Zapewne znalezłeś/łaś się tutaj dzięki mnie, Księgarzowi Cmentarnemu, który wszelkimi sposobami stara się, by jego Cmentarz Zapomnianych Książek nigdy nie stał się zepchnięty na margines.
Od razu mówię, że jako Księgarz Cmentarny mam za zadanie chronić to miejsce. Nie toleruję komentarzy, które widocznie są reklamą własnego bloga. Mimo uszu puszczam komentarze, które nie imają się czasem do treści, ponieważ rozumiem, że nie każdy ma ochotę czytać wszystkiego, co ludzie piszą, a chcą stać się bardziej rozpoznawalni. Jednakże proszę o szacunek i z góry założenie sobie, że Księgarz Cmentarny jest też człowiekiem, który obrywa każdym słowem.
Ślę pozdrowienia.
Wróć ponownie, by mój Cmentarz nigdy tak na prawdę nie został zapomniany.
Księgarz Cmentarny.