niedziela, 13 listopada 2016

20. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie


          W tym roku wyjątkowo udało mi się wyruszyć na książkową podróż życia wraz z dwoma towarzyszkami boju. A mianowicie, co wnioskujecie po samym tytule postu zawitałyśmy na tegoroczne Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie. Na całe cztery dni!

I co się tam działo?

dzień pierwszy, 28 października 2016
          Targów Książki za specjalnie tłumaczyć nie trzeba, każdy wie co to jest. Więc w tym roku pojechałam na swoje pierwsze, z racji tego, że do Krakowa mam daleko, a na jeden dzień za bardzo nie opłacało się jechać. Mieszkałam razem z moją koleżanką z klasy ( Mają ) w mieszkaniu jej kuzynki, która studiuje. Druga ( Oliwia ) mieszkała u siostry. Przyjechałyśmy w piątek popołudniu i całą trójką zdecydowałyśmy, że tego dnia na Targi się nie wybierzemy, bo chcemy się wypakować, poznać okolice w jakiej mieszkamy... a tak naprawdę chciałyśmy sobie też pochodzić po Krakowie. I tak minął nam pierwszy dzień,

dzień drugi, sobota 29 października 2016
         W sobotę rano umówiłyśmy się około godziny 10 pod Expo. Oliwia czekała na nas już na miejscu wraz z siostrą zaklepując kolejkę. Która swoją drogą ciągnęła się przez dosyć długą odległość od kas ( wychodziła na zewnątrz i prawie zaczęła obejmować lewą ścianę budynku ). Była po prostu ogromna, ludzi tłumy - Polacy, jakieś Rosjanki, Ukraińcy, Niemcy, Anglicy... Jedna wielka karuzela. Weszłyśmy razem z Oliwią jako blogerki z darmowymi biletami i tuż za wejściem zauważyłyśmy Martynę Wojciechowską. Uśmiechnęła się do nas i zrobiła z nami zdjęcia ( których nie wstawię, z racji, że za szeroko się uśmiechałam i wyszłam niezbyt korzystnie... ból prawdziwy, ale przeżyjecie ). Następnie przeszyłyśmy do faktycznego celu czyli książek!
          Podczas przechadzki pomiędzy stanowiskami natknęłam się na Roberta, z którym chwilę postałam, zrobiłam sobie zdjęcie i go przytuliłam. Jest dokładnie taki sam jak podczas kręcenia filmików. Mam nadzieję, że Twoja książka dobrze się sprzedała!
           Doszły mnie także źródła, że pojawił się Yoczook. Jednak go nie oglądam, więc dla mnie informacja zbędna.
         Ludzi było naprawdę niesamowicie wielu przez co trudno było iść tak, by się nie zgubić lub w nikogo nie wpaść. Po jakichś dziesięciu minutach traciłeś orientację gdzie jesteś, Przez co mapę można było niejako wyrzucić. Na szczęście ktoś o tym pomyślał i numery stanowisk były zawieszone wysoko. Ja niska je widziałam więc jestem dumna z człowieka który o mnie pomyślał. Wracając do ludzi, tłumy były o 10, ale o 16 to już była lawina, co zresztą widać na załączonym obrazku.

W białym kółku zaznaczony
Hasacz udzielający wywiadu
        Jedyne co na Targach mnie zdziwiło to nie aż tak niskie ceny. Rabaty były maksymalnie piętnastozłotowe. Przynajmniej w moim przypadku.
          Moją pierwszą kupioną książką była Miss Peregrine`s Home for Peculiar Children Ransoma Riggsa. Kupiłam ją pierwszego dnia pobytu w Krakowie w księgarni z anglojęzycznymi książkami. Sprzedawczyni jednak sprzedała mi ją z dziesięciozłotowym rabatem - taką samą ceną jak na Targach. Mówiąc do mnie jednocześnie na Pani... Proszę nie róbcie tego.
          Na stoisku Papierowego Ksieżyca, który był moim głównym celem miałam w planach kupić Lek na śmierć i Rozkaz Zagłady James Dashnera oraz Siedem minut po północy. Jednak spojrzawszy na półkę i zauważywszy najnowszą część Podzielonych... Skończyło się na tym, że kupiłam Rozdartych Neala Shustermana oraz Siedem minut po północy Patricka Nessa.
         Po przerwie na obiad, gdzie nic nie zjadłam zauważyłam książkę, którą kiedyś pokazał mi znajomy z poprzedniej klasy, a mianowicie Demonolodzy Gerarda Brittle`a, czyli opisy spraw prowadzonych przez Eda i Lorraine Warrenów. Gdzie mianowicie znajdują się opisy zdarzeń z udziałem Annabelle i domu z pierwszej części filmu Obecność.

 dzień trzeci i czwarty, 30/31 października 2016
        W niedzielę chyba działo się najwięcej, jednak wymienię tylko pozostałe książki które kupiłam, jednak w księgarni, nie na Targach za śmiesznie niską cenę. Sherlocka ( wydanie, które zawiera wszystkie opublikowane o nim książki ) za 30 złotych, czyli połowę niż normalnie, a także Drugą Szansę Katarzyny Bereniki-Miszczuk za 12 złotych. Taniej niż na targach co jest trochę zabawne.
          Oczywiście na samych książkach się nie skończyło. Podczas pobytu w Krakowie kupiłam sobie jeszcze koszulkę zespołu, a także taper ( rozpychacz ) wielkości 5 mm.
           Mam nadzieję, że w przyszłym roku znowu uda mi się tam zawitać, jednak następnym razem spotkam się z kilkoma blogerami i razem poplotkujemy sobie o blogerskim życiu. Liczę na Was w przyszłym roku!


9 komentarzy:

  1. Chciałam bardzo pojawić się w tym roku na targach, ale nie dałam rady :c
    Jednak w przyszłym roku muszę być! Nie odpuszczę sobie!

    Pozdrawiam cieplutko ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Możesz na mnie liczyć XDD
    MOJA KOCHANA KLAUDIA WRÓCIŁA DO BLOGOWANIA! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, zobaczymy za rok
      Stara się, oj stara!

      Usuń
  3. Tak blisko mam do Krakowa a na targi zawsze tak ciężko mi się wybrać :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czekam na Warszawskie Targi Książki :3 Po zeszłorocznych mam cudowne wspomnienia <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety ja mam za daleko, a tobie zazdroszczę, że byłaś.

    OdpowiedzUsuń
  6. W tym roku również pojawiłem się na targach. Mimo ogromnego tłumu i stosunkowo małych rabatów, mile wspominam tę edycję. Udało mi się porozmawiać z pisarzami, na których spotkaniu najbardziej mi zależało, dlatego nie mogę narzekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Ci zazdroszczę. Osobiście chciałam spotkać Orbitowskiego, ale jakoś nie było mi to dane. Obiło mi się o uszy, że byłeś, ale zapomniałam do Ciebie napisać:/

      Usuń

Witaj.
Zapewne znalezłeś/łaś się tutaj dzięki mnie, Księgarzowi Cmentarnemu, który wszelkimi sposobami stara się, by jego Cmentarz Zapomnianych Książek nigdy nie stał się zepchnięty na margines.
Od razu mówię, że jako Księgarz Cmentarny mam za zadanie chronić to miejsce. Nie toleruję komentarzy, które widocznie są reklamą własnego bloga. Mimo uszu puszczam komentarze, które nie imają się czasem do treści, ponieważ rozumiem, że nie każdy ma ochotę czytać wszystkiego, co ludzie piszą, a chcą stać się bardziej rozpoznawalni. Jednakże proszę o szacunek i z góry założenie sobie, że Księgarz Cmentarny jest też człowiekiem, który obrywa każdym słowem.
Ślę pozdrowienia.
Wróć ponownie, by mój Cmentarz nigdy tak na prawdę nie został zapomniany.
Księgarz Cmentarny.