środa, 23 listopada 2016

Książka do napisania - najdziwniejsza książka jaką widziałam...


           Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją dosyć specyficznej książki, która pomysłem na pewno zadziwi - niektórych nawet zbulwersuje - nie jedną osobę. Mam tu mianowicie na myśli nabytek zwany Książką do napisania. Jest to okładka zawierająca w sobie tyle stronic ile przeciętne czytadło na weekend, jednakże wypełniona pustymi stronicami. Coś jak Co faceci wiedzą o kobietach tyle, że w większym formacie i wydana specjalnie po to, by wypełnić ją swoimi własnymi treściami.
          Od pierwszego spojrzenia na tę "książkę" od razu skojarzył mi się zwykły dziennik do zapisywania wspomnień lub szkicownik. Coś, co można wypełnić tylko i wyłącznie sobą. Z tyłu okładki napisane jest "Czy marzyłeś kiedyś o wydaniu własnej książki? Zaklęciu swoich myśli w karty powieści, pamiętnika czy zbioru błyskotliwych esejów? Stworzeniu dzieła, które przetrwa przez lata i wzbudzi zachwyt?" Więc mniej więcej autorzy podają nam pomysły jak możemy wypełnić wnętrze. A to już jakiś pomysł w przód.


          Pamiętam jak miałam okazję recenzować oraz posiadać dwie książki tego typu. Pierwszą był oczywiście Zniszcz ten dziennik ( ziemio, gdzie trafił, opiekuj się jego duszą [*] ), a drugą Ja, Ty, My. Po jakimś czasie używania ich niestety nie skończyło się to najlepiej. Jak wnioskujecie po dopisku przy Zniszcz ten dziennik nie udało się go uratować - jajko rozbite w środku, przetrwanie na parapecie za oknem przez okrągłe dwa lata, w tym dwie zimy, gdzie potrafił na prawdę do szczątek kartek zamarznąć ( przecież go w takim stanie do domu nie wpuszczę... ) aż po mieszkanie dla kilku robaków, o których istnieniu nawet nie miałam pojęcia - a Ja, Ty, My okazała się miłym wspomnieniem z przyjaciółmi, jednakże jednodniowym. Dlatego niezbyt lubię książki tego typu. Swoją książkę do napisania potraktowałam jednak odrobinę inaczej... O tym dowiecie się za tydzień w kolejnym poście na jej temat.
           Niektórzy stwierdzą, że jest to niemałe marnotrawstwo papieru, jednak wychodzi tyle papieru ile na malowanie, rysowanie, pisanie i inne tego typu rzeczy, tylko znajdujące się w jednym miejscu. 
           Mimo niemałej ceny ( 45 złotych ) uważam, że z książki tej można stworzyć cudo ( które można trzymać w domu, nie zapominajmy o tym! ). Oczywiście wyzwaniem jest wymyślenie, co znajdzie się w jej wnętrzu, jednak po tym dużym kroku będzie zajmować specjalne miejsce na półkach. No bo, ej no, to Wasza książka! Tylko w bardziej kreatywniejszej i pracochłonnej formie.

Do tego założyłam nowe konto na Lubimy Czytać, ponieważ do poprzedniego zapomniałam hasła... i adresu email... naprawdę nie wiem jak.

Tytuł: Książka do napisania
Tytuł oryginału: -
Autor: -
Tłumaczenie: -
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: AlterNatywne

7 komentarzy:

  1. W życiu bym tego nie kupiła ;P Serio, okładka jest moim zdaniem kiczowata, cena - wysoka, a równie dobrze mogę kupić po prostu ładny zeszyt. I taniej wyjdzie, i lepiej się mi sprawdzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego jest druga część tej receznji, wszystkiego tu nie zawarłam.

      Usuń
  2. Nie interesują mnie takie książki. I przyznam że pomysł jej wydania trochę mnie zdziwił i zirytował.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ktoś chce napisać książkę to zeszyt.laptop wystarczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie mam ani cierpliwości ani czasu na takie książki ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie ja również podzielam wasze zdanie, taką książkę wygodniej będzie napisać na komputerze czy laptopie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta "książka" wygląda absolutnie pięknie, ale cena jest absurdalna i zabija na wejściu. Za 45 zł jestem w stanie sobie kupić kilka ślicznych zeszytów w twardej oprawie, czy nawet szkicowników, więc ja podziękuję, postoję :D
    Kasia z Kasi recenzje książek :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj.
Zapewne znalezłeś/łaś się tutaj dzięki mnie, Księgarzowi Cmentarnemu, który wszelkimi sposobami stara się, by jego Cmentarz Zapomnianych Książek nigdy nie stał się zepchnięty na margines.
Od razu mówię, że jako Księgarz Cmentarny mam za zadanie chronić to miejsce. Nie toleruję komentarzy, które widocznie są reklamą własnego bloga. Mimo uszu puszczam komentarze, które nie imają się czasem do treści, ponieważ rozumiem, że nie każdy ma ochotę czytać wszystkiego, co ludzie piszą, a chcą stać się bardziej rozpoznawalni. Jednakże proszę o szacunek i z góry założenie sobie, że Księgarz Cmentarny jest też człowiekiem, który obrywa każdym słowem.
Ślę pozdrowienia.
Wróć ponownie, by mój Cmentarz nigdy tak na prawdę nie został zapomniany.
Księgarz Cmentarny.