wtorek, 26 kwietnia 2016

Chłopak, który stracił głowę - John Corey Whaley


          W naszym dzisiejszym świecie na raka czy inne śmiertelne choroby umiera masa ludzi. Podróżą do nieba są zbyt drogie leki, lub ich zwyczajny brak z powodu zniekształconego wirusa czy też niewykrytego na tyle dobrze, by móc mu przeszkodzić w dalszym niszczeniu organizmu. Dzisiaj postaram się przybliżyć Wam historię Trvisa, którego życie podzieliło się na dwoje, a głowę stracił nie tylko z winy pewnej dziewczyny. Chłopak ten był śmiertlenie chory, a przez to niezmiernie wycieńczony. Chudy, blady - praktycznie wyprany z życia. Jednak dostał szansę.


         Travis zgodził się na przeprowadzenie pewnego eksperymentu, którego celem było wyleczenie go, ale w trochę... kontrowesyjny sposób. Postanowiono, że pacjentowi zostanie odłączona od reszty ciała głowa i po znalezieniu dawcy przytwierdzona do innego ciała. Jednak Travis nie był jedynym, który się na to zgodził - do tego przedsięwzięcia zgłosiło się kilku innych uczestników. Jest szansa, że eksperyment zakończy się fiaskiem i ochotnicy umrą w jego trakacie. Ale skoro i tak powoli się umiera to czemu nie spróbować tej ostatniej nadzieji? 
          Sam Travis jako główny bohater był moim oczkiem w głowie. Po siedmiu latach zmieniło się dosłownie wszystko, choć na początku wcale nie było tego widać. Jego dziewczyna, którą kochał bezgranicznie, a uczucie to jak na nastolatka było nadwyraz szczere, ma już narzeczonego, a najlepszy przyjaciel zmienił się nie do poznania. Travis próbuje jakoś sobie radzić. Nie są to tylko problemy z ciałem, ale również z umysłem chłopaka, bo skoro umarł, ale jednocześnie nie umrał to kto lub co go zrozumie? Najbardziej zadziwiła mnie kreacja tego bohatera - chwilami dopadała go lekka depresja, bo ciało obcego chłopaka sprawiało, że zbyt mocno starał się zagłębić w to kim był, jakie było jego życie, czyje ręce trzymał w dłoniach, a jednak żył pełnią życia i miał przez całą książkę wisielczy humor, którego nie dało sie nie pokochać.
          Po opisie można sie spodziewać czegoś dziwinego. Ni to fantastyka, ni obyczajówka, ni science-fiction. Osobiście jednak stwierdam, iż jest to powieść obyczajowa, która wzbogacona jest wieloma ciekawymi wątkami oraz problemami moralnymi. 
          Chłopak, który stracił głowę jest bardzo reklamowana przez wydawnictwo i niekiedy ( no dobra, bardzo często ) zdarza się, że po takich książkach oczekuje się cudu, a nastepnie doświadcza się niesamowitego rozczarowania, bo lektura nie była taka jaka miała być. Jednak uwierzcie mi na słowo, moi drodzy ( znacie mnie, nie polecam aż tak dobitnie książek, które mogłyby Wam sie nie spodobać ) tej książki trudno jest nie pokochać i nie oddać jej swojej głowy. 


          Chyba największym plusem tej książki, czym autor mnie kupił to brak cukierkowatego świata. Nie jest tak, że wszytsko dookoła jest kolorowe i kończy sie na ostatnich stronach wybuchem tęczy. Oj nie. John Corey Whaley stworzył świat Travisa jako kamienistą drogę - przez przeciwności i bóle do upragnionego celu. Czasem coś się nie udaje, czasem coś wręcz podnosi zwycięstwem na duchu. Książka jaką jest Chłopak, który stracił głowę to coś, co aż narzuca nam, by wierzyć, że taka historia na prawdę miała miejsce, a bohaterowie szczęśliwie ( czy też nie ) żyją do dzisiaj, ponieważ świat wykreowany tak bardzo przypomina nam rzeczywistość .To coś, co trudno spotkać w książkach, które próbują być jak najbardziej realistyczne. A nie oszukujmy się, przeszczepiona głowa do codzienności jeszcze nie należy. Chyba żeby liczyć Walta Disneya, to inna bajka. 
           Styl autora jest bardzo przystępny. Lekki, zabawny tak samo jak niekiedy dołujący. Mimo iż mężczyzna jest już dorosły i na pewno nie żył w czasach kiedy nałgowo mówiło się LOL, YOLO, fanpage, facebook, daj lajka i inne takie, to bardzo dobrze poradził sobie operując językiem bohaterów, a zwłaszcza samego Travisa. 
          Podsumowując: książka jest niesamowita, pokazuje nam jak to jest czuć się obco we własnym życiu oraz jest potrzebną odskocznią od wymuszonego realizmu w powieściach, które w większości i tak kończą się przewidywalnie. Chłopak, który stracił głowę taki nie jest. Zaufajcie mi. Kocham tę książkę - zdecydowanie zalicza się do mojego panteonu najlepszych przeczytanych powieści.

Tytuł: Chłopak, który stracił głowę
Tytuł oryginału: Noggin
Autor: John Corey Whaley
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte
Liczba stron: 352 ( mój ebook )
Ocena: 10/10

Za możliwość spędzenia niesamowitych chwil i wspieranie Travisa 
serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwartemu
Instagram | Facebook | Twitter | Wattpad
Snapchat: Drakonka
Grupa książkowych blogerów: Czytadła

13 komentarzy:

  1. Jejku jaka genialna, nie wiem czy di takiej tematyki słowo genialna jest odpowiednie, jednak tak właśnie się ona zapowiada.
    Z nieba mi spadłaś pokazując mi tę książkę, na pewno niedługo zakupię :)
    zapiskizgredka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Im więcej czytam opinii na temat tej powieści, tym bardziej mam ochotę dorwać ją w swoje łapki.^^ Myślę, jednak, że może odczekam trochę żeby nie czytać pod presją pozytywnych odczuć innych.
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Po przeczytaniu Twojej opinii mam ogromną ochotę już, teraz, zaraz, w tej chwili ruszyć do najbliższej księgarni i zakupić tę powieść! Ale chyba na razie się wstrzymam i sięgnę po nią dopiero jak już trochę ten szum wokół niej przycichnie ;)
    A przy okazji: ta okładka *.* CUDO!!!

    Pozdrawiam
    Arancione z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydawnictwo Otwarte rzeczywiście mocno promuje swoje książki, choć niestety nie każda okazuje się perełką. Pomysł na "Chłopaka" nie przekonuje mnie kompletnie :( Dziwne połączenie obczajówki, humoru i problematyki rodem z "Podzielonych" działa na mnie odstraszająco. Kto wie, jeżeli kiedyś wpadnie mi w ręce, niewykluczone, że sięgnie, ale na razie chyba odpuszczę ;)
    Pozdrawiam!
    www.bookish-galaxy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielonych czytałam i uwielbiam *,* taak, ostatnio trafiają mi się same perełki xd
      Mniejsza - nie jest to naprawdę nic podobnego do Podzielonych, oni tam uciekali przed władzą, a Travis tylko przed dziennikarzami. W dodatku nie kradną mu narządów tylko ucinają głowę ;)

      Usuń
  5. Zgadzam sie z Twoją opinia :) starałam sie nie mieć żadnych oczekiwań do tej lektury i bardzo przyjemnie mi sie ją czytało.
    Pozdrawiam, isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też jestem po lekturze "Chłopaka". Moja ocena trochę inna od twojej, choć wiele się nie różni. Jak znajdziesz wolną chwilę, to wpadnij i poczytaj. Pomysł na książkę ogólnie bardzo intrygujący, choć niedociągnięcia też się pojawiły. No ale o gustach się nie dyskutuje ;)

    Pozdrawiam serdecznie
    www.nalogowy-ksiazkoholik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę czytałam i byłam nią bardzo pozytywnie zaskoczona. Oryginalna pozycja, a ja takie lubię.
    Pozdrawiam Justyna z książko, miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, pokochałam ją całym sercem, było w niej coś tak innego, że nie mogłam się od niej oderwać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zakupiłam ją wczoraj razem z sześcioma innymi książkami, ale wiem, że zabiorę się za nią jako pierwszą, ponieważ czekam na przeczytanie jej od samej premiery. Nie mogę się doczekać! <3

    Pozdrawiam ciepło, bookworm z http://ksiazkowoholizm.blogspot.com/ :>

    OdpowiedzUsuń
  10. To duży plus, że autor nie stworzył w swojej powieści cukierkowego świata, lecz przedstawił bardzo realistyczną rzeczywistość. Jestem bardzo ciekawa tej książki, bo wydaje się być naprawdę warta przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. To będzie pierwsza książka, którą w najbliższym czasie kupię :)
    Dziękuję za dobrą recenzję!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Aż chce się ją odrazu przeczytać! Teraz jedynym moim celem to będzie ją znaleźć i przeczytać :D

    Pozdrawiam gorąco z początkującego bloga
    http://madziacz.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń

Witaj.
Zapewne znalezłeś/łaś się tutaj dzięki mnie, Księgarzowi Cmentarnemu, który wszelkimi sposobami stara się, by jego Cmentarz Zapomnianych Książek nigdy nie stał się zepchnięty na margines.
Od razu mówię, że jako Księgarz Cmentarny mam za zadanie chronić to miejsce. Nie toleruję komentarzy, które widocznie są reklamą własnego bloga. Mimo uszu puszczam komentarze, które nie imają się czasem do treści, ponieważ rozumiem, że nie każdy ma ochotę czytać wszystkiego, co ludzie piszą, a chcą stać się bardziej rozpoznawalni. Jednakże proszę o szacunek i z góry założenie sobie, że Księgarz Cmentarny jest też człowiekiem, który obrywa każdym słowem.
Ślę pozdrowienia.
Wróć ponownie, by mój Cmentarz nigdy tak na prawdę nie został zapomniany.
Księgarz Cmentarny.