sobota, 24 października 2015

#DzieńDobryRobimyWywiada z Pawłem Beręswiczem!

          Hej!
          Z góry Was wszystkich przepraszam, a w szczególności pana Pawła za to, że ten post pojawia się dopiero dzisiaj. Urwanie głowy spowodowane sprawdzianami i kartkówkami daje się we znaki... Zwłaszcza, że ten tydzień będzie wyjątkowo ciężki, bo codziennie coś. Ale skończmy z tym i przejdźmy do nieco milszej części tego posta! Otórz ósmego października było mi dane przeprowadzić wywiad ze znanym pisarzem dla dzieci - panem Pawłem Beręsewiczem. Mogłam poznać twórczość tego pisarza poprzez klub książki, na którym dyskutowaliśmy o książce Wszystkie lajki Marczuka. Jest to jedna z moich ulubionych powieści, ale to mniej ważny szczegół. 
          Z wywiadem, który znajduje się poniżej wiąże się pewna historia. 
          Gdy usłyszałam, że pan Peweł przyjeżdża do nas na odwiedziny bardzo się ucieszyłam. Spytałam więc dyskretnie moją bibliotekarkę, czy może udałoby się zorganizować wywiad. Oczywiście jak zapewne wiecie udało się, lecz był pewnien haczyk - na całą rozmowę miałam pół godziny. Zbulwersowana powiedziałam, że nie dam rady, bo pewnie się rozgadam i pierwsze pytanie zajmie dobre dwadzieścia minut. I wiecie jak to ze mną! Okazało się, że wyrobiłam się w ponad dziewięć... i w dodtaku spóźniłąm się pięć. Ale zapraszam do przeczytania tego, co powiedział mi autor :D

Jak to się zaczęło? Pisał pan od dziecka czy już jako dorosły mężczyzna?
Jako dziecko pisałem już coś w szkole - jakieś wiersze na akademiach. Niektóre z nich były recytowane także strasznie byłem z siebie dumny, a potem miałem bardzo długą przerwę i dopiero wtedy, gdy urodziły się moje dzieci to jakoś dla nich zacząłem pisać. Raczej trzeba powiedzieć, że już jak byłem dorosły. 

Ma pan jakiś ulubiony gatunek? Autora? Może książkę?
Wiesz co? Ostatnio lubię książki historyczne. Ogólnie lubię czytać powieści Normana Davies`a - to taki angielski historyk, który pisze o Polsce...

O Polsce!
No właśnie to jest interesujące, ponieważ pisze o historii naszego kraju w inny sposób niż my jesteśmy do tego przyzwyczajeni - patrzy na to tak jakby z boku. Są to na prawdę interesujące lektury więc jakbyś miała czas i ochotę to przeczytaj.

Z chęcią. Bardzo lubię historię, a nie miałam jeszcze okazji się z żadną zapoznać. 
Jest właśnie taka słynna książka Boże igrzysko, która mówi o historii Polski, ale w zaskakujący dla nas sposób. Bardzo ciekawy. 

Pisanie jest dla pana hobby czy spełnionym marzenieniem?
Wiesz, teraz to już jest moja praca. Myślę, że to tak należy powiedzieć - z tego żyję, tym się głównie zajmuję. Spełnionym marzeniem pewnie też jest. Chociaż nigdy nie było tak, że planowałem to od początku czy od zawsze, że będę pisał, ale na pewno chodziło mi to po głowie. Nie ma co jednak ukrywać - teraz jest to moja praca.

Czytałam pana ksiażkę pod tytułem Wszytskie lajki Marczuka i niesamowicie mnie zaciekawiła!
Na prawdę?

Tak! Chciałam się spytać jak pan wpadł na taki pomysł?
Mam dzieci. W zasadzie to już duże dzieci, ponieważ teraz chodzą do liceum. Właśnie obserwuję w jaki sposób one korzystają z internetu i w jaki sposób poszukują informacji. Pewnie wiesz to doskonale z własnego doświadczenia, bo jak coś trzeba sprawdzić to gdzie się idzie najpierw? No do komputera. Sprawdza się w Wikipedii. A problem z tym internetem jest taki, że nie do konca wiemy kto za tym stoi. Jak łatwo nas zmanipulować! Także jest to trochę przerażająca strona internetu. Dla mnie było to na tyle ważne, że postanowiłem o tym napisać, przestrzec. Też Ci się wydaje, że to jest niebiezpieczne?

Tak, bardzo dużo się o tym mówi. 
A nawet nie mówi się o tym, że ktoś się tam podszywa, że w internecie są niebezpieczne kontakty. Ale też jeżeli chodzi o sprawy takie jak prawda, historia - skąd my wiemy o świecie. Coraz trudniej znaleźć autorytet, na którym można się oprzeć. Myślę, że historia Marczuka mogłaby się zdarzyć na prawdę. Na pewno jest troszkę przerysowana, humorystycznie napisana. Nie jest to niemożliwa sprawa. Jak zauważyłaś jeszcze to nie tylko dzieci się na to nabrały, ale i dorośli! Wydaje mi się, że na prawdę mogłoby się to zdarzyć. Coś stało się z nami takiego, że zaczęliśmy wierzyć, że informacje z internetu, czy powtarzane przez wszystkich są prawdziwe. Nie chce nam się sprawdzić, nie chce nam się w to zagłębiać.

Zwłaszcza, że bohater podał źródło, którego nikt nie mógł zrozumieć.
Prawda? Właśnie, manipulował tym specjalnie. 

Sprytny dzieciak. Na co najbardziej zwraca pan uwagę w trakcie pisania? 
Najprościej powiedzieć, że muszę się sam dobrze bawić podczas piasania. Także tak na prawdę wiele osób mnie pyta dla kogo ja piszę - dla moich dzieci czy dla kogoś innego. Ale jak tak się dobrze zastanowię to piszę dla siebie. Tworzę historie, które mnie bawią, które mi sie podobają i sprawiają mi przyjemność. A jeśli ktoś się przy tym jeszcze ubawi to tym lepiej.

Czy pomysł na książkę przychodzi nagle czy trwa to dużo czasu? 
Różnie to bywa. Czasem przychodzi nagle, czasem coś przygotowuję i szykuję. Czasem nawet nie jest to pomysł na książkę. Zawsze porównuję to do perły. Więc czasem wystarczy tylko małe zierneko piasku i jest to śmiszna historia, śmieszne wydarzenie lub powiedzenie, z którego wyrasta cała historia. Więc tak, że siadając do pisania książki jeszcze nie wiem gdzie ona mnie doprowadzi, a czasem jest zaplanowane od początku do końca.

Ma pan przed sobą na przykład laptopa i już zaczyna pan książkę. Czy ma pan może kartkę ze spisem wydarzeń, które chce pan użyć? 
Nie, nie mam kartki. Ostatnio wcale nie używam papieru - wszytsko piszę na komputerze. Czasem robię sobie notatki - szczególnie gdy jst to jakaś bardziej skomplikowana historia. Zawsze mam problem, że zapominam imona własnych bohaterów więc gdzieś to zapisuję żeby potem nie było, że bohater zaczyna ksiażkę jako Krzyś, a kończy jako Kuba. A to często się zdarza, także notuję różne rzeczy. Niekiedy jest tak, że próbuję wobrazić sobie jakiegoś bohatera to drukuję z internetu zdjęcie osoby, która wydaje mi się do niego podobna. Wtedy patrzę na taką osobę i postać jest dla mnie bardziej żywa 

Ma pan ulubione miejsce do pisania? 
Mam jedyne miejsce do pisania. Jest to moje biurko i komputer. Lubię tam pracować.

Lubi pan spotykać się ze swoimi czytelnikami?
Najczęściej w 99% to są fajne i miłe spotkania. Oczywiście zdarzają się też takie, które nie wychodzą. Przychodzi publiczność, która jest niezainteresowana, są sytuacje, gdy ja sam jestem zmęczony. Nie ma gwarancji, że spotkanie się uda. 

Może jakieś rady dla młdoego twórcy? 
No i właśnie to jest problem! SNie potrafię udzielać rad. Myślę, że taką pierwszą radą i niestety niezbyt optymistyczną jest to, ze należy pogodzić się z myślą, że może się nie udać. Że nie każdy musi być pisarzem. Wiem, że osób, które chciałyby pisać jest bardzo dużo. Statystcznie wiadomo, że tylko niewielka część z nich odniesie sukces. Trzeba liczyć się z tym, że może się nie udać. Jednak z drugiej strony jakby wszyscy tak zakładali nikt by w końcu nie odniósł sukcesu. Trzeba być zawziętym, odważnym, trzeba odważyć się kiedyś pokazać komuś swoje prace. I trzeba nauczyć się znosić krytykę, a to jest strasznie, strasznie trudne. Wiem z doświadczenia, że źle się to znosi. Jak ktoś krytykuje, mówi „nie" , tak zmień, nie dobrze. W końcu człowieka krew zalewa, ale może trzeba się zastanowić czy te osoby nie mają troszkę racji. Czasem się mylą, ale jednak to się zdarza. 
Którą swoją książkę lubi pan najbardziej i dlaczego?
Jest to zawsze trudne pyatnie. Każda jest dla mnie związana ze wspomnieniami, nad każdą się napracowałem i nie potrafię wskazać mojej ulubionej. Na pewno lubię serię o rodzinie Ciumków, ponieważ ta rodzina jest podobna do mojej, więc są to trochę moje własne hostorie, które lubię. Przy każdej książce dobrze się bawiłem i miałem nadzieję, że będzie dobrą i fajną lekturą. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. 

Dostałam oczywiście książkę z autografem, którą zdążyłam się już pochwalić na Instagramie. A wywiad ten rozpoczyna nową serię na blogu, która oczywiście nie jest i nie będzie jedyną. Ale szczegóły wkrótce!
Do zobaczenia! 

12 komentarzy:

  1. Bardzo fajne pytania i ciekawe odpowiedzi. Do tej pory nie słyszałam o autorze, lecz z chęcią zapoznam się z jego twórczością. Wydaje się naprawdę przemiłą osobą :)
    Interesujący sposób na zapamiętanie imion postaci, takie drukowanie zdjęć może okazać się bardzo pomocne :D
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny wywiad, super odpowiedzi. Nie znałam autora, a te "Wszystkie lajki Marczuka" wydają mi się niezłą książką, więc może znajdę czas i przeczytam.
    Pozdrawiam! ;)
    http://czytamwiecjestemcaxianelim.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa pytania, wielkie gratulacje. Oby tak dalej, a pomysł na cykl jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wywiad, gratuluję takiej możliwości! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy wywiad, rozmowa była poprowadzona bardzo lekko i przyjemnie... nadajesz się do tego, kochana ;)
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję Fangirl!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oo! Miałam kiedyś okazję poznać pana Beręsewicza. Moja szkoła miała z nim autorskie spotkanie, podczas którego udało mi się porozmawiać z nim o jego książkach. Bardzo miło to wspominam.
    BLOG

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny blog! :) Nominowaliśmy Cię do LIEBSTER BLOG AWARD, szczegóły u nas na blogu ;) Byłoby nam bardzo miło, gdybyś to wykonała :) Pozdrawiamy :)
    http://ksiazkowezacisze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam tego pana ale wydaje się być sympatycznym człowiekiem;d
    może kiedys zapoznam się z jego twórczością

    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Koniecznie muszę przeczytać książkę o Polsce pisanej przez cudzoziemca. To może być naprawdę ciekawe doświadczenie.
    Nominowałam Cię do K.L.U.C.Z. tagu więcej:
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com/2015/10/klucztag-by-kittyailla.html
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Postaram się wykonać ^^
      Faktycznie, ja też z chęcią przeczytam tę książkę choć słyszałam, że kilkoro czytelników mocno obraziło autora za jego dzieło, które wcale nie ima się do historii...

      Usuń

Witaj.
Zapewne znalezłeś/łaś się tutaj dzięki mnie, Księgarzowi Cmentarnemu, który wszelkimi sposobami stara się, by jego Cmentarz Zapomnianych Książek nigdy nie stał się zepchnięty na margines.
Od razu mówię, że jako Księgarz Cmentarny mam za zadanie chronić to miejsce. Nie toleruję komentarzy, które widocznie są reklamą własnego bloga. Mimo uszu puszczam komentarze, które nie imają się czasem do treści, ponieważ rozumiem, że nie każdy ma ochotę czytać wszystkiego, co ludzie piszą, a chcą stać się bardziej rozpoznawalni. Jednakże proszę o szacunek i z góry założenie sobie, że Księgarz Cmentarny jest też człowiekiem, który obrywa każdym słowem.
Ślę pozdrowienia.
Wróć ponownie, by mój Cmentarz nigdy tak na prawdę nie został zapomniany.
Księgarz Cmentarny.