sobota, 30 stycznia 2016

Dom na Wschodniej - Sabina Jakubowska


        Doro wraz z mamą i młodszą siostrą przeprowadzają się do pewnej wsi w województwie małopolskim. Teraz są szczęśliwi. Po ucieczce od ojca i męża tyrana wreszcie oddychają z ulgą. Jednak na pewno nie są jeszcze pozbawieni wrażeń. Czeka ich spotkanie z tajemniczym Domem na ulicy Wschodniej oraz przygodami z jego mieszkańcami. Wydaje się, że życie czasem nie poskąpi nam farta. 

sobota, 23 stycznia 2016

W objęciach gwiazd - Oliwia Tybulewicz


          Nasza planeta została przeludniona. Aby znaleźć nową nadzieję dla ludzkości naukowcy i astrolodzy odkryli Geminę. Statek Zorza Polarna już od stu lat przemierza zakątki kosmosu, by dotrzeć do upragnionego celu.W tym oto miejscu żyje Rosalita Rosario, dziewczyna, której świat nieoczekiwanie staje na głowie. 
         Statek podzielony jest na Republiki, a każdą z nich cechuje coś innego. Rosa pochodzi z Republiki Terry, czyli nie najbiedniejszej, nie najbogatszej - tej szarej, zwyczajnej. Pewnego dnia dowiaduje się, że dostała stypendium i będzie uczyła się w największej i najbogatszej Złotej Republice. Czy jednak można dryfować w nieskończoność? 

piątek, 15 stycznia 2016

#CmentarzZapomnianychKsiazek, czyli te kochane, acz niedoceniane.

          Hej!
         Każdy z nas na pewno posiada książki, które może nie są aż tak popularne wśród innych czytelników, lecz jednak zdołały podbić Wasze serca. Osobiście takich książek mam dosyć sporo, a niektóre z nich przedstawię Wam w tym oto poście. Zapraszam!
         INFO: Kolejność książek jest losowa - pierwsze nie muszą być wcale faworytami. 


         Daniel Keyes został poproszony o spisanie biografii pewnego mężczyzny cierpiącego na osobliwą chorobę. Zgodził się. Wytrwale pisał, słuchał relacji ofiar, lekarzy, pielęgniarek, kobiet, mężczycn, ojca, matki, rodzeństwa oraz samego bohatera - Williama Stanleya Milligana.
Billy cierpiał na schorzenie pod nazwą rozszczepienie osobowości tj. osobowość wieloraką. Jest to, jak wskazuje nazwa, osobowość, która jednocześnie podzielona może być na kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt części. Może to porównywalne być do na przykład siedmiu osób znajdujących się w jednym ciele. Biją się o to, która ma rządzić ciałem. Trudne, prawda? Billy był 24 takimi osobami. Każda z nich wychodziła na świat w określonych momentach - tych niebezpiecznych Ragen, tyh logicznych/od myślenia Arthur.
         Człowiek o 24 twarzach to książka, mimo iż wykazująca cechy biografii, skutecznie wchłania nas w siebie i nie wypuszcza z objęć przez Milligana.
         Książka akutalnie wędruje, polecam ją każdemu. Aktualnie ma ją moja kuzynka.



         Do samej pani Dulskiej pałam niezwykłym sentymentem. Wiąże się z nią historia zbyt długa i zbyt dawna, by ją tu przytaczać, więc odstawmy to na później. Siedziałam sobie w bibliotece czekając na moją rodzicielkę, która miała mnie z niej odebrać. Grzebię sobie wścibsko w regale z klasyką szukając czegoś ciekawego do nowego cyklu i tu nagle patrzę słowo Dulska. Od razu chwyciłam ją w swoje krótkie szpony i zaczęłam czytać.
         Mimo iż nie czytam takich książek ( w szczególnosci sztuk ) jest to tak wciągająca, moim zdaniem, historia, że trudno jest jej nie polubić!
         Moralność Pani Dulskiej jest lekturą przerabianą w liceum. Przeczytałam ją chodząc do kalsy drugiej gimnazjum, więc moja ocena nie jest wyłącznie patrzeniem na nią jak na lekturę obowiązkową, wręcz przeciwnie.
         Losy bohaterów wciągnęły mnie bez reszty. Mimo że niekiedy były banalne.




          Porywcz Cieni był jedną z tych książek, którytch serii nie skończyłam. Powodowane jest to zbyt wielką więzią łączącą mnie z bohaterami. Dlatego ostatnia część trylogii wciąż zostaje u mnie na samym końcu listy Must Read. 
         Opowiada ona o Simonie - chłopcu, który trafia na statek, gdzie poznaje dzieciaki o niezwykłych historiach. Każde z nich powinno już nie żyć, lecz coś im na to nie pozwliło. A raczej kto. Porywacz Cieni - istota tak niezwykle skonstruowana, obmyślana. Losy bohaterów z każdą chwilą robią się bardziej ciekawsze i trzymające w napięciu, choć wydaje się, że bardziej już nie można. 




         Ulysses Moore to seria od której zaczęła się moja przygoda z czytaniem. Samo to, że jest to TAK FAJNA historia, która poprzez dużą czcionkę mieszczącą się niekiedy w małym tomiszczu powoduje dumę z przeczytania jakiejkolwiek książki... Sięgnęłam po nią, ponieważ nasza wspólna koleżanka z osiedla miała urodziny. Oliwia ( jedna z nich ) dała solenizantce książkę, ponieważ jubilatka czytała z nas najwięcej. Tak jej się spodobała, że bez przerwy o niej mówiła. W końcu bawiąc się na dworze pod moim blokiem w wymyślaną na teraz historię przypomniała jej się ta książką. Uwielbiam takie rzeczy - zagadki, niezwykłe przygody. Dlatego wzięłam sobie ją i przeczytałam. Chłonęłam ją jak opętana! Skończyłam w sylwestra tego samego roku, a od tametj pory minęły już 3 lata. 




         Orbitowski katował mnie swoim stylem pisania przez dobry miesiąc. Paradoksalnie Inna dusza bez tego straciłaby swój największy plus! 
         Książka opowiada o prawdziwej historii dziejącej się w Bydgoszczy. Spodziewałam sie kryminału, choć nie mówię, że minusem jest wiadoma ofiara oraz zabójca. Muszę przyznać, Orbitowski po prostu mnie oczarował. Do dzisiaj wspominam tę książkę z przelotnymi wyobrażeniami Jędrka oraz Krzyśkowego domu. 

 


         O Układzie nie mało wysłuchaliście się w recenzji. Mimo swojej objętości oraz temu, iż autorem jest polak jest to niezwykle udana książka. Gdyby nie wydawnictwo Videograf, dzięki któremu miałam okazję tę książkę dokładnie przestudiować, nie sądzę, że sięgnęłabym po nią z własnej kieszeni. A jednak uważam, że byłoby warto! 

Tak, kocham swój słownik w telefonie.
Imię autora to Neal, nie Nadal.

         O Podzielonych nasłuchaliście się praktycznie co post na moim Cmentarzu. Chyba nie potrzebujecie więcej. 




        O ekranizaję tej książki do dzisiaj kłócę się z moim księdzem. Ględzę mu co lekcję: A obejrymy Chłopca w pasiastej piżamie? Ksiądz na to: Zobaczymy. Ja na to: Ale Okara i Panią Różę już oglądaliśmy, a to też ekranizaja książki! On: Zobaczymy
        No chyba nie zobaczymy. 
        Chłopiec w pasiastej piżamie idealnie opisuje tok rozumienia dziecka na temat wojny. Myślę, że nie jest to lektura dla osób wrażliwych oraz posiadających słabe nerwy.




          W komentarzach do recenzji tejże książki wypowiadały się osoby, które nie czytały prawdopodbnie nawet podsumowania... Narzekały na fabułę zbyt podobną do Igrzysk Śmierci za co dostawały ochrzan, że w recenzji była wzmianka ( nawet kilkukrotna ) o tym, że nie jest to plagiat. Jednak widać jak recenzje czytają. 




         Światło, którego nie widać otrzymało moją najwyższą notę. Teraz praktycznie każdy ją wychwala i o niej mówi. Raz natknęłam się na recenzję tej książki po dwóch tygodniach po jej przeczytaniu. I została lekko zhejtowana. Ja tak nie uważam i jeśli ktoś jeszcze wstrzymuje się od jej zakupu to radzę mu przesatć. 

         Jak widać nie każda książka znana za horyzontami musi być od razu oczkiem w głowie każdego czytelnika. Książki oznaczone hasztagiem CmentarzZapomnianychKsiazek będą regularnie udostępniane na blogu oraz mediach społecznościowych. Dlatego także Wy pochwalcie się swoimi ulubionymi, acz mało znanymi książkami udostępniając je na Instagramie z #CmentarzZapomnianychKsiazek a możecie być pewni, że je dokładnie przestudiuję! 


piątek, 8 stycznia 2016

Książka czy czytnik? - odwieczny problem.


          Jak się już chwaliłam, kupiłam sobie czytnik na święta. Myślałam, że nie mam na niego szans, ponieważ kieszonkowego nie dostaję, a jak już to czasem z kilkumiesięcznymi przerwami, a jakoś trzymanie pieniędzy nigdy nie było moją mocną stroną. Lista książek wydłużała się coraz bardziej, a premiery kolejnych części serii ( jak na przykład Szklany Miecz Victorii Aveyard ) mi w tym nie pomagają. 
        Jednak ku mojemu OGROMNEMU zdziwieniu, potrzebną kwotę uzbierałam w niespełna trzy miesiące. Propsy dla mnie. 
             Wiem jak wiele osób waha się, czy kupić czytnik, czy też nie. Sama miałam taki dylemat. 
             Także zapraszam Was na takie z życia wzięte plusy i musy czytnika, a także książek! 

[1] CZYTNIK: Coś dla skąpców, a jednak i nie.

         Jeśli chodzi o sam czytnik, to trzeba przyznać, że najtańszy nie jest. Osobiście swój tj. Pocketbook Basic Touch ( bo pragnęłam dotykowy ) kupiłam za 349 złotych z przesyłką gratis. Książki kosztują - tu nie ma się co oszukiwać. Regularnie zbieram paragony ze sklepów ( jeśli w takowym udaje mi się zakupić ) już z przyzwyczajenia. Nawet policzę Wam ile wydałam na dziesięć przypadkowych książek * idzie liczyć*                Wyszło około ( chwilę po podliczeniu... droga jestem ) 358, 19 złotych. Oczywiście jest to taka cena trochę z dupy wzięta, ponieważ niektóre książki kupowałam na stronach księgarń internetowych, gdzie ich cena była mniejsza nawet o 10 złotych. Jednak niektóre ceny podliczając dobrze, wyszła mi taka sumka. Czyli jaki z tego wywód? 

Czytnik                Książki
349 złotych           358 złotych


          Jak widać wartość czytnika zwraca się już po dziesięciu książkach. Nie są one jakoś specjalnie grube, ale jednak swoje kosztują. Plus na urządzeniu możemy załadować sobie książki dowolnej wielkości/grubości/obszerności. Czyli...?

CZYTNIK – KSIĄŻKI
1 – 0

[2] KSIĄŻKI: Sentyment czy faktycznie miłość?

         Książki istnieją od zarania dziejów. W różnych postaciach. Czy to papirusu, czy ręcznie przepisywanej Bibli. Przynać się trzeba, że do książek to jednak przywiązuje nas sentyment. Zapach oraz dotyk kartek. Przewracanie stron. Samo to, że mamy ją W RĘKACH dla typowego książkocholika wystarczy, aby zrezygnować z technologii. Nie patrzymy na ceny, tylko na przyjemność z czytania. W końcu na tym to właśnie polega! Jednak nie dajmy się ogłupić - książka to treść, nie ważne w jakiej formie. 
Za przyjemność z czytania zdecydowanie zyskuje książka. 

CZYTNIKKSIĄŻKI
1 – 1

[3] CZYTNIK: Liczy się komfort czy słowa? 

         Mimo dużego wyboru tekstu jaki oferuje nam czytnik najlepszą takową opcją jest mobi oraz epub - są to pliki, które oferują nam pełny komfort czytania. 
         Z życia wzięte:
         Ostatnio z nudów przeglądałam sobie swoje książki na czytniku, głównie w wersjach pdf. Gdy zobaczyłam jakiej wielkości jest czcionka myślałam, że dodatnę oczopląsu. Typowa mrówcza. Wystarczy mi już to, że gdy wieczorami czytam sobie Opowieści z Narnii ledwo dostrzegam słowa.
Jak widać minusami czytnika niekiedy jest tak okropny tekst, że mimo iż czytnik nie uszkadza nam wzroku, powoduje na prawdę duży dyskomfort, gdy praktycznie nosem dotykasz ekranu, bo nie dostrzegasz napisanego tekstu. Przykre, ale prawdziwe.

CZYTNIK – KSIĄŻKI
1 – 2

[4] KSIĄŻKI: Reakcje ludzi.


         Odkąd zaczęłam czytać zauważłam dziwne spojrzenia ludzi, gdy szłam z książką w ręku. Zżerała ich ciekawość i patrzyli na mnie jak na osobę niezrównoważoną, lub po prostu odmieńca. W gimnazjum wcale nie jest inaczej. Choć faktycznie - znam na prawdę wiele osób, które czytają książki i wprost to kochają. Nie da się uniknąć dziwnych spojrzeń, ale to tylko daje nam frajdę, no przyznajmy się do tego, dzieci! Mimo tak  o s o b l i w e g o  zajęcia  jakim jest poznawanie nowych autorów i historii, jest to także coś w rodzaju znaku rozpoznawczego. Swój zawsze pozna swego - mawiano. Nie wiem jak Wy, ale kiedy ja widzę jakąś osobę z książką i to w dodatku na przykład z Igrzyskami Śmierci Suzanne Collins to jednak oczy szersze i już taka przyjaźń, że powiem, na wieki. A nawet jeśli nie to i tak na długi czas. 
         Książki są rozpoznawalne - pokazują nam nawzajem, że czytamy i jesteśmy z tego dumni. I tutaj coś ciekawego:
          Raczej żadna obca osoba nie zagladnie nam tak  d o r a ź n i e  do telefonu. Wiadomo, prywatność trochę. Jednak książka nie ma tu nic do gadania. Nawet jeśli siedzi obok nas całkiem obca osoba, może zaglądnąć nam w kartki i zadać to jedno z najpiękniejszych pytań: Co czytasz? 
       Z czytnikiem jednak tak nie ma. Mimo iż wygląda inaczej niż tablet - to wciąż technologia. I ta prywatność czasem się objawia. W dodatku, kiedy jedziesz sobie autobusem nie ma takiego WOW, ONA CZYTA  K S I Ą Ż K Ę! Tylko coś w rodzaju: Kolejne dziecko technologi zasiedziane w interneie. Za moich czasów...! I narzekają na kolejną zdemoralizowaną młodzież. Aż się serce kraje. 

CZYTNIK – KSIĄŻKI 
1 - 3

[5] CZYTNIK: Oszczędność miejsca tak ważnego...i nie.

          Nie okłamujmy się, książki zabierają nam większość półek, jeśli nie całą ścianę jak mają szczęściarze. Czytnik nie jest wielkości Złodziejki książek Markusa Zusaka. Ani Bibli. Ani Endgame. Brutalna rzeczywistość. Rodzice zadowoleni, bo ich dzieci nie zostawiają tony swoich pierdułek ( cześć mamo! ) w ich przestarzeni spokoju i pozmęczenia, czyli potocznie strefy zwanej salonem/sypialnią rodziców.

CZYTNIK – KSIĄŻKI
2 – 3

EDIT: Jak tak sobie troszkę dłużej pogłówkowałam, stwierdziłam, że gusta są różne. Każdy z nas ma swoje upodobania, a takich postów kontra radzę czytać tylko z ciekawości ;)

niedziela, 3 stycznia 2016

Dzieci Gosi - Iris May


          Berlin/Polska. Nie da się zapomnieć tego, że między tymi dwoma krajami, a także Rosją, wspólne kontakty były nie tyle napięte, co niemożliwe. Wojna skutecznie uczyniła nas wspólnymi wrogami, sojusznikami oraz sprawiła, że do dzisiaj odczuwamy skutki naszej przeszłości. Czy zauważyliście, że niektóre osoby po prostu nie lubią niemców? Nie podadzą Ci jasnego, czystego powodu, bo nie potrafią. Jest to spowodowane atakami z ich strony. Mimo iż to stereotyp, uparcie się go trzymamy. I przyznajmy się szczerze, że przymusowa nauka niemieckiego w większości szkół raczej nie powoduje miłości do tego kraju...
          Margarete Leitloff mieszka wraz z rodzicami i siostrą w Berlinie, gdzie uczy się jak zostać przyszłą żoną i powoli poznaje świat. Pewengo dnia przypadkiem spotyka Kasimira May`a, który okazuje się być jej przyszłym mężem. Razem zamieszkują w Poznaniu skąd wywodzi się pan młody. Są szczęśliwi i wpólnie wychowują dwójkę dzieci. Do czasu. 
          Pewnego dnia Kasimir stwierdza, że wyrusza na wojnę. Grete tj. Gosia przeprowadza się do swojego rodzinnego miasta. Nie wie jeszcze jakie konsekwencje bedą się z tym wiązać.